Patrz, ale nie gap się!

Czy zwracacie uwagę na oczy rozmówcy? Nasze oczy mówią niekiedy więcej niż usta. 

Z pewnością zdarzyło ci się rozmawiać z kimś kto unikał twojego wzroku lub wpatrywał się w ciebie nieustannie. Nie było to miłe uczucie, prawda?

Oczy. Dla osób, które widzą to najważniejszy ze zmysłów. Trzy czwarte bodźców odbieramy za pomocą wzroku. Wpływa na odbiór różnych wrażeń. Umożliwia widzenie kształtów, kolorów i ruchów. Pozwala na rozpoznawanie przedmiotów i sytuacji z dużej odległości. To zmysł dominujący, jeśli chodzi o poznawanie rzeczywistości, choć nie doskonały.

Ze spojrzenia możemy wyczytać pewność siebie, szczerość i zainteresowanie albo wątpliwości, strach czy też niechęć. Zignorowanie tego aspektu budowania relacji może nas doprowadzić do poważnych nieporozumień.

Specjaliści wyróżniają cztery funkcje przyglądania się sobie nawzajem:
1. Regulacja poziom porozumiewania się, inicjowanie i zrywanie kontaktu.
2. Obserwowanie informacji zwrotnej.
3. Chęć poznania.
4. Sposób ekspresji naszych odczuć i emocji.

Patrzenie w oczy rozmówcy to podstawa. Utrzymując kontakt wzrokowy pokazujemy, że konwersacja nas interesuje. Dzięki temu nasz rozmówca wie, że nie sili się na darmo i jest tym bardziej chętny do dalszej wymiany zdań. Poza tym jest to po prostu uprzejme. Unikając kontaktu wzrokowego możemy wysłać sygnał, że woleliśmy być gdzieś indziej.

Spojrzenie w oczy rozmówcy sygnalizuje, że nie boimy się tego o czym mowa. To ważne, na przykład gdy jesteśmy krytykowani.

Gdy sami mówimy i spuszczamy przy tym wzrok, może to zostać odebrane jako niepewność z naszej strony. Nawet jeśli tak w istocie nie będzie, tak to będą odbierali nasi rozmówcy.

Choć kontakt wzrokowy jest istotny, zbyt nasilony, będzie peszył rozmówcę i zbijał go z tropu. Dlatego nie przeciągajmy go ponad  i od czasu do czasu spoglądajmy gdzieś indziej. W przeciwnym razie nasze spojrzenie może być odebrane jako coś nienaturalnego i stanie się niekomfortowe dla drugiej strony. Takie wpatrywanie się w oczy niesie ze sobą skojarzenia z jakimś wyzwaniem (na pojedynek spojrzeń?) albo z podtekstem erotycznym.

Naukowcy zresztą dowiedli, że kiedy odpowiadamy na pytania wpatrując się nieustannie w twarz rozmówcy jesteśmy bardziej skłonni do udzielania niepoprawnych odpowiedzi, niż kiedy na moment zastanowienia utkwimy wzrok w jakimś martwym obiekcie. Po prostu mamy wówczas mniej bodźców i łatwiej się nam myśli.

Utkwienie wzroku w jednym miejscu na zbyt długi czas zazwyczaj zwraca uwagę otoczenia. Bardzo źle jest ciągle patrzeć na jakąś część ciała rozmówcy, zwłaszcza na biust, nogi, ramiona, szyję. Pokazujemy wówczas, iż jesteśmy zainteresowani czymś zgoła innym niż tematem rozmowy.

Równie niekomfortowe będzie patrzenie się na usta rozmówcy czy na jego gestykulujące ręce. To zbija z tropu. Nawet jeśli nic złego nie mamy na myśli, druga strona tego nie wie. Nie patrzmy też ciągle na jeden przedmiot, czy miejsce w okolicy, gdyż osiągamy podobny efekt.

Jeśli prowadzimy rozmowę w grupie nie poświęcajmy całej uwagi jednej osobie. Dla pozostałych uczestników rozmowy będzie to wyraz braku szacunku i zwykłe ignorowanie ich obecności.

Język wzroku nie jest taki sam we wszystkich rejonach świata. W niektórych kulturach patrzenie w oczy jest pewnym wyzwaniem, a spuszczanie wzroku uznaniem wyższości drugiej osoby.

Oto kilka przykładów spuszczania wzroku jako wyrazu okazywania szacunku: muzułmanie unikają patrzenia w twarz przeciwnej płci. Japońskie dzieci są uczone by nie patrzeć w oczy nauczycielom, ale w okolice ich jabłka Adama albo węzła krawata. Dorośli Japończycy zaś spuszczają wzrok rozmawiając z przełożonym. Również w innych krajach Dalekiego Wschodu, nie patrzy się w oczy osoby wyżej postawionej w hierarchii.

Natomiast w kulturze Zachodu, unikanie patrzenia w oczy jest odbierane jako nieuprzejmość i skrywanie czegoś, ale też jako słabość. Warto pamiętać o tych różnicach, gdy mamy do czynienia z kimś z innej kultury albo jesteśmy w podróży.

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *